O mnie
 
Polityk i ekonomista
 


Najnowsze komentarze
 
2014-03-29 23:07
poliwęglan do wpisu:
Wierząc w cuda
no i blog zakończony
 
2014-02-03 20:59
klimatyzacja do wpisu:
W gospodarce nic nie ginie
podstawa to dobrze wyciągać kasę z maluczkich
 
2014-02-03 20:58
klimatyzacja do wpisu:
Wierząc w cuda
cudów raczej nie będzie
 




 
Rok 2008
 

 
Rok 2007
 

 
Rok 2006
 


 Oceń wpis
   

Parę miesięcy temu w jednym wcześniejszych moich komentarzy napisałem, że jeżeli „nic nie robią, to nie znaczy, że nic się nie dzieje". Polemizowałem z dosyć często wygłaszaną tezą, że co prawda obecny rząd w polityce gospodarczej niczego nie czyni, ale tym samym nie szkodzi. Dowodziłem, że zaniechanie szkodzi, tyle że skutki ujawnią się później. A jednocześnie pokazywałem przykłady wprowadzania złych, wyraźnie szkodliwych rozwiązań. Na dobrą sprawę wszystkie moje kolejne komentarze w jakiejś mierze rozwijały tę myśl. Dzisiaj spróbuję ją podsumować i wprost wskazać na coraz bardziej oczywiste zagrożenia.

Rząd nie podejmuje niezbędnych działań restrukturyzacyjnych w takich sektorach jak – górnictwo węgla kamiennego, kolejnictwo, przemysł stoczniowy czy opieka zdrowotna. W tych – opisywanych przeze mnie – i innych przypadkach szybko narasta ponownie zadłużenie, które tak czy owak obciąży budżet państwa. Tam rodzą się zatory płatnicze i patologia „hodowli długu”. Tam nadal prywatyzuje się zyski i upublicznia straty. Zamiast restrukturyzacji mamy nieefektywną - jawną i ukrytą pomoc publiczną. Niektóre jej formy zostaną zakwestionowane przez Komisję Europejską i zapłacimy wysokie kary.

Rząd przygotowuje i stopniowo wprowadza swoje różne plany konsolidacyjne. Chce tworzyć w różnych sektorach wielkie krajowe grupy gospodarcze i kapitałowe, kontrolowane przez państwo. Tak się dzieje w odniesieniu do PZU i PKO BP. To samo szykuje i staje się w elektroenergetyce, w przemyśle naftowym i gazowym. Zamiast prywatyzacji, ukryta nacjonalizacja, zamiast rynkowej konkurencji, państwowe monopole. Ceny mediów produkcyjnych i usług materialnych będą rosły. Na producentów i konsumentów będą przerzucane koszty etatyzmu, upartyjniania sektora publicznego, nieefektywności i marnotrastwa.

Rząd inicjuje, albo przyzwala na uchwalanie złego prawa. Czasami dzieje się to bez żadnej świadomości. W połowie marca wchodzi w życie nowa ustawa lustracyjna. W rewolucyjnej gorączce objęto jej przepisami osoby wchodzące w skład gremiów kierowniczych wszystkich podmiotów sektora finansowego – zarządów i rad nadzorczych. Bardzo wiele z tych osób to obcokrajowcy. Oni też będą zmuszeni składać oświadczenia lustracyjne. Przy czym przepis jest tak sformułowany, że nie jest oczywiste, że nie odnosi się do służb specjalnych w ogóle, w tym ich własnych państw. Łatwo zdać sobie sprawę, że wywołuje to zamieszanie, a nawet kulturowy szok. Na pozór to drobna sprawa, może nawet „chichot historii”, ale inwestorzy żartami się nie zajmują. Tego w żaden sposób zrozumieć nie zdołają. A przecież takich bubli jest coraz więcej. Dostrzeżone są cerowane, ale w tym samym czasie materia się pruje w innym miejscu i żadne akcje, żadnej Gazety nie nadążą za ich wychwytywaniem, gdy nikt produkcji bubli nie jest w stanie kontrolować. A Komisja Sejmowa „Solidarne państwo” dopiero rusza.

Rząd nie ma spójnych pomysłów na rozwiązywanie najważniejszych problemów strukturalnych. Jednym z nich jest pogłębiająca się nierównowaga na rynku pracy. Mamy paradoksalną sytuację: najwyższe w Europie bezrobocie i coraz powszechniejszy brak rąk do pracy. Minister Gilowska chce obniżać koszty pracy, a Minister Kalata skokowo podnieść minimalne wynagrodzenie. Jak się im obu uda, to nierównowaga będzie jeszcze większa. Gdy Panie tak sobie dyskutują o wyższości, płace zaczynają szybko rosnąć. Jeśli ta tendencja się utrzyma, to gospodarka jeszcze trochę popędzi szybciej, ale napięcia makroekonomiczne będą mocniejsze. Wyższe koszty produkcji, wyższa inflacja, spadek konkurencyjności eksportu, pogorszenie bilansu handlowego, i tak to dalej pójdzie.

Nie mam miejsca, aby tę opowieść dalej ciągnąć. Generalnie uważam, że wywołane przez politykę rządu napięcia kumulują się i skutki w postaci obniżenia dynamiki wzrostu ujawnią się już w drugiej połowie roku. Za rok zacznie się marsz w dół. Pani premier Gilowska zapowiedziała, że polska gospodarka będzie się z taką jak obecna dynamika rozwijać się jeszcze przez kilka lat. Wkrótce zobaczymy kto ma rację. W przyrodzie i gospodarce nic nie ginie.
         
PS. Tym komentarzem żegnam się z użytkownikami portalu money.pl. Dziękuję wszystkim, którzy czytali mój blog, a zwłaszcza tym, którzy komentowali moje wypowiedzi.  

2007-03-06 09:12
Ogólne Komentarze (48)