O mnie
 
Polityk i ekonomista
 


Najnowsze komentarze
 
2014-03-29 23:07
poliwęglan do wpisu:
Wierząc w cuda
no i blog zakończony
 
2014-02-03 20:59
klimatyzacja do wpisu:
W gospodarce nic nie ginie
podstawa to dobrze wyciągać kasę z maluczkich
 
2014-02-03 20:58
klimatyzacja do wpisu:
Wierząc w cuda
cudów raczej nie będzie
 




 
Rok 2008
 

 
Rok 2007
 

 
Rok 2006
 


 Oceń wpis
   

Początek 2007 r. Wkrótce strajk ostrzegawczy w górnictwie i zapowiedź zablokowania wywozu węgla ze Śląska. To scenariusz zimowy. A wiosną? Można się spodziewać, że górnicy znów ruszą do Warszawy. To reakcja na kolejną rządową strategię restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego. Można by powiedzieć, że nic nowego. Stały fragment gry. Czy jednak?

W latach 2004 i 2005 odnotowano znaczącą poprawę sytuacji finansowej górnictwa: wpływy do budżetu centralnego przewyższyły wszystkie formy udzielanej pomocy w 2004 r. o 2,5 mld zł, a w I półroczu 2005 o 1,4 mld zł. To zasadniczo efekt dwóch czynników: korzystnej koniunktury w świecie i wysokiej ceny węgla (szczególnie koksującego) oraz restrukturyzacji zadłużenia (umorzenie zobowiązań rzędu 18 mld zł), której efektem było zakończenie lawinowego narastania kosztów z tytułu odsetek od zobowiązań oraz dokapitalizowania Kompanii Węgłowej. W pewnym, choć wyraźnie w mniejszym stopniu, wpłynęła na to także realizacja kilku przedsięwzięć proefektywnościowych, w tym uporządkowanie sprzedaży węgla.

Dzięki temu górnictwo stanęło na nogi. Z góry było jednak wiadomo, że bez twardego trzymania kosztów, w tym wynagrodzeń, bez dyscypliny finansowej, bez perspektywy prywatyzacji, to co dobre się skończy wraz z koniunkturą, która przecież nie potrwa wiecznie. Zdecydowanie o tym mówiłem i w Sejmie, i na Śląsku. Wskazywałem na prawnie niedopuszczalne formy działania związków zawodowych, które blokują wprowadzenie niezbędnych rozwiązań. Między innymi gorącym tematem była kwestia zbiorowego układu pracy w Kompanii Węglowej, największej spółce sektora. Jej utworzenie z końcem 2002 r. i włączenie do niej kopalń z różnych spółek górniczych oznaczało, że po roku powinny przestać obowiązywać umowy pracownicze wynikające z dotychczasowych kopalnianych układów zbiorowych. Tak się nie stało. Na przeszkodzie stanęły związki zawodowe, które nie były gotowe do żadnego porozumienia z zarządem Kompanii, poza przyjęciem, że w całej firmie ma obowiązywać najkorzystniejszy dla pracowników układ.

Gdy starałem się podejmować zdecydowane działania i przestrzegałem, że bez nich zmarnujemy okres dobrej koniunktury i stracimy szanse uzdrowienia górnictwa, byłem bezwzględnie atakowany przez posłów opozycji, w tym kolegów posła Pawła Poncyljusza i przez niego samego.

Uważam obecne działania ministra Poncyljusza za merytorycznie słuszne i konieczne. To człowiek odważny. Staję zdecydowanie po jego stronie. To co proponuje trzeba robić. Nie wróżę mu jednak sukcesu. Przypominam bowiem sobie jak się zachowywali posłowie PiS, Samoobrony i LPR, gdy górnicy styliskami pod Sejmem wywalczyli sobie uprawnienia emerytalne. Pamiętam jak zaraz po utworzeniu rządu Kazimierza Marcinkiewicza dokonano gruntownej czystki kadry kierowniczej w górnictwie (sławetny desant z Gorzowa), mimo, że osoby przez mnie obsadzone nie były politycznymi nominatami, za co byłem systematycznie łajany przez „kolegów” z SLD. Do głowy przychodzi mi zaraz historia dzielnego dyrektora kopalni „Budryk”, który przeciwstawił się związkowej kaście i musiał odejść, nie broniony przez rząd. I tak dalej.

Przez blisko półtora roku zamiast kontynuować to, co zostało zaczęte i podejmować trudne problemy zajmowano się politycznymi rozgrywkami. W 2006 r. Kompania Węglowa miała wysoką stratę. Naocznie widać rozkład systemu zarządzania, który się dokonał w tak krótkim czasie. Działacze związkowi już wiedzą, że przychodzi czas próby, kiedy należy pokazać kto tu rządzi, i przypomnieć politykom, że trzeba będzie kolejnych dotacji. A wytrenowana w politycznych roszadach kadra jeszcze ich w tym upewni i dostarczy autobusów na wycieczkę do Warszawy.     
  
PS.
Doszło do mnie, że Tadeusz Cymański, poseł wagi lekko-kabaretowej targał mnie, namiętnie powtarzając inwektywę „hausnerczyza”. Panu posłowi rzeczy się pomieszały. W odróżnieniu od jego ugrupowania, ja podatki obniżałem, w tym akcyzę na benzynę. Panu posła proszę, aby się już nie zaczynał, bo wyjdzie mu kolejna „filipinka”.


 

2007-01-22 09:22
Ogólne Komentarze (3)

Komentarze

2007-02-06 11:14:07 | *.*.*.* | infolinka
Re: Górnicy w Warszawie [2]
Jak tylko sięgnę pamięcią, związki zawodowe w sektorze górniczym zawsze były świetnie
zorganizowane i wiedziały że aby coś osiągnąć, trzeba się domagać blokując dostawy węgla
zimą i ulice Warszawy po zimie. Żadna inna grupa zawodowa nie uzyskała tak daleko idących
ustępstw jak górnicy. Nie jestem specem od zarządzania. Dostrzegam tylko pewien machanizm,
który należy zmodyfikować. Aby poczynić znaczące zmiany w górnictwie, najpierw potrzebne są
zmiany w samych związkach zawodowych w tym sektorze. Mamy XXI wiek i nagocjacje muszą
odbywać się na cywilizowanych warunkach. W przeciwnym razie Warszawa co jakiś czas będzie
bezkarnie korkowana przez kolejne grupy protestujących, a doskonałe projekty nie wyjdą z
szuflady. skomentuj
2011-03-10 15:30:59 | *.*.*.* | ubezpieczenia OC
Dlatego że górnicy to twardzi ludzie, w tym kontekście o którym mowa to oczywiście
pejoratywne określenie. skomentuj
2011-03-11 19:28:17 | *.*.*.* | fundusze.
Zgadzam się, górnicy się nie pie...lą. skomentuj