O mnie
 
Polityk i ekonomista
 


Najnowsze komentarze
 
2014-03-29 23:07
poliwęglan do wpisu:
Wierząc w cuda
no i blog zakończony
 
2014-02-03 20:59
klimatyzacja do wpisu:
W gospodarce nic nie ginie
podstawa to dobrze wyciągać kasę z maluczkich
 
2014-02-03 20:58
klimatyzacja do wpisu:
Wierząc w cuda
cudów raczej nie będzie
 




 
Rok 2008
 

 
Rok 2007
 

 
Rok 2006
 


 Oceń wpis
   

Nie spodziewałem się, że tak szybko przyjdzie mi wrócić do sprawy finansowania opieki zdrowotnej. Sprawiło to orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego kwestionujące przepis, który ograniczał ściągalność długów publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Natychmiast ruszyły nakazy i zajęcia komornicze. W wielu szpitalach, szczególnie na Dolnym Śląsku zrobiło się dramatycznie.

Ze szczerym uznaniem patrzę na wysiłki ministra Religi, aby szybko zaradzić sytuacji. Profesor robi to z osobistą determinacją i publicznie przekonywująco. Teraz pewnie niczego innego zrobić nie można. Jeśli wybuchł pożar, trzeba gasić.

Pamiętam taką samą sytuację sprzed trzech-czterech lat. Zadłużone setki szpitali, łączne ich długi rzędu co najmniej 6-7 mld zł, zobowiązania wymagalne bliskie 2 mld. Handel długami kwitnie, zajęcia komornicze na porządku dziennym, akcje protestacyjne wybuchające coraz to w innymi miejscu, gorączka mediów i opinii publicznej. Zaproponowałem wówczas systemowe rozwiązanie w postaci ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Zakładała ona umorzenie lub rozłożenie na raty zobowiązań publicznoprawnych; wprowadzenie kredytu pomostowego umożliwiającego restrukturyzowanym zakładom opieki zdrowotnej wypłatę zobowiązań pracowniczych i cywilnoprawnych oraz zmianę formy organizacyjno-prawnej zakładów opieki zdrowotnej, polegającą na możliwości ich łączenia oraz przekształceniu w spółki użyteczności publicznej, co oznaczało poddanie ich prawu upadłościowemu.

Kategorycznie nie godziłem się na kolejne bezwarunkowe oddłużenie szpitali, gdyż zrobiono to wcześniej dwa razy i nic korzystnego się nie stało. Przeciwnie, nagrodzono zarządzających nieudolnie, a pośrednio ukarano efektywnych. Kto się nie zadłużał, w praktyce szkodził swojemu zakładowi. Wszyscy eksperci podkreślali, że mamy za dużo szpitali, szczególnie na Dolnym Śląsku, bo tam rozlokowano gęsto szpitale na wypadek wojny Układu Warszawskiego z NATO. Jednocześnie żaden minister zdrowia nie był w stanie zaproponować racjonalnej sieci szpitali i sposobu jej ustanowienia. 

Opór wobec mojej propozycji ujawnił się w parlamencie, i to we wszystkich klubach parlamentarnych. W rezultacie przez wiele miesięcy sejmowa Komisja Zdrowia w praktyce blokowała prace nad ustawą. Rej wodził poseł Piecha. Wymuszano w ten sposób na rządzie kolejne ustępstwa, tak że w końcu ustawa została uchwalona w kształcie, który nie zapewniał rzeczywistej i głębokiej restrukturyzacji. Odrzucono rozwiązania mające zapobiegać ponownemu zadłużaniu się zakładów, takie jak: przekształcanie zoz-ów w spółki użyteczności publicznej, objęcie ich prawem naprawczym i upadłościowym, wprowadzenie zasad jawności gospodarki finansowej oraz możliwości łączenia zakładów.

Publicznie przewidywałem, że uruchomione poprzez tę ustawę środki budżetowe rzędu 2,5 mld zł zostaną z pewnością wydane, okresowo złagodzą napięcie, ale nie przysłużą się do zasadniczej zmiany sytuacji i nie zablokują kolejnej fali zadłużania się setek szpitali. Ustawa restrukturyzacyjna w wersji uchwalonej przez Sejm była politycznym przyzwoleniem na utrzymywanie i utrwalenie patologicznego stanu. To nie było rozwiązanie pozorne.   

Z komornikami posłowie poradzili sobie łatwo, wprowadzając przepis, który teraz został uznany za niekonstytucyjny. A przecież prawnicy ostrzegali, że tak się może stać. Pytanie też co robiło ministerstwo i minister Religa, kiedy już wiadomo było wiele miesięcy temu, że przepis został zaskarżony.

Politycy czasami muszą być strażakami. Trzeba ich wtedy bezwarunkowo wspierać. Ale najczęściej strażakami stają się na własne życzenie, dlatego, że nie podejmują z wyprzedzeniem odpowiednich działań zapobiegawczych, klajstrują a nie rozwiązują problemy. Dobre rządzenie to jednak nie domena sikawkowych i gadających pod publiczkę a rozumnych i odważnych przywódców, decydentów.

2007-02-05 11:21
Ogólne Komentarze (20)

Komentarze

2012-04-17 12:13:15 | *.*.*.* | handel emisjami
Re: Jeszcze o „Planie Religi” [0]
To wszystko wymaga bardziej systemowego podejścia. Dlaczego zlikwidowano Rządowe Centrum
Badań Strategicznych? skomentuj
2011-03-21 18:58:58 | *.*.*.* | kredyty bez zdolności kredytowej
Re: Jeszcze o „Planie Religi” [0]
Cenne uwagi, a z odejściem prof. Religii do dzisiaj nie mogę się pogodzić. skomentuj
2007-02-11 13:46:23 | *.*.*.* | Poltiser
Którędy...! [0]
Pański pomysł jest racjonalny i mam nadzieję utoruje sobie drogę w realizacji prawnej.
Wszystkie formy działalności medycznej muszą być uwzględnione.
Obawiam się, że tak potrzebna działalność gospodarcza jak medycyna, doceniana jest
wyłącznie przez nielicznych kombinatorów, co mogliśmy obserwować przyglądając się losom Kas
Chorych. Reszta publiczności po prostu za mało wie o tym co dzieje się z ich pieniędzmi.
Warto by to zmienić!
Proszę przyjąć wyrazy sympatii i szacunku dla Pana i jego kolegów z PD. To według mnie
prawdziwa droga kontynuowania tradycji Solidarności i Dobrosąsiedztwa.
Mam nadzieję, że z czasem PD stanie się najpopularniejszą Partią na podwórku... skomentuj
2007-02-10 14:31:00 | *.*.*.* | lesec79
Piąty filar ( czyli drugi)? [1]
Jeżeli chodzi o filar pierwszy i ratownictwo medyczne finansowane z budżetu - powstanie tu
pewien problem. Sytuacja następująca:
Karetka przyjeżdża do wypadku, a lekarz nie zajmuje się ,,peselem" pacjenta tylko
stwierdza, że trzeba go przewieźć do szpitala. Okazuje się jednak, że pacjent jest
nieubezpieczony - co zrobić z taką sytuacją ( kto będzie płacił za pacjenta w szpitalu)?
Czy bedzie dałej płacił budżet? Czy pieniądze pójdą z drugiego filaru? Istnieje też
możliwość obciążenia pacjenta, lecz jeśli trafi do szpitala nieprzytomny i potem powie, że
nie chciał pomocy w szpitalu?
Filar drugi i problem z ,, koszykiem świadczeń gwarantowanych". ( Już nie mówię o
problemach z jego konstrukcją.) Największym problemem efektywnego wydatkowania środków w
służbie zdrowia jest (moim zdaniem) problem refundacji leków. Czy te leki wchodziłyby w
,,koszyk" ( wydaje mi się, że tak). Przychodzi Baba do Lekarza z katarem , a Lekarz jej
antybiotyk refundowany za 200 zł. To nie żart , a powszechna praktyka. Czy byłoby wielkim
problemem część leków ,,na recepte" sprzedawać bez recepty ( oczywiście leki niestwarzające
zagrożenia skutkami ubocznymi). Ograniczyłoby to cżestotliwość wizyt u lekarza ( koszty),
zmniejszyło wydatki na refundacje, ograniczyło ,, niepotrzebne" stosowanie leków.
Filar trzeci - kto byłby ubezpieczycielem podmiot publiczny czy firmy komercyjne? Jeśli
komercyjne to wyjdzie jak filar czwarty.

Wydaje się, że jest pewna ,,luka" w pańskim modelu finansowania słuzby zdrowia. Chodzi o
osoby, które nie ,,pracują" w potocznym rozumieniu tego słowa i nie są ubezpieczone
zdrowotnie.
Ja pracuje trzy miesiące w roku, opłacam za ten okres ZUS -jest to działalność sezonowa
(latem nad morzem). Zarabiam w tym czasie znacznie wiecej niż w sytuacji , gdy pracowałbym
cały rok na ,,etacie " ( całoroczny biznes już dwa razy mi ,,nie poszedł").
Jest bardzo dużo ludzi, którzy pracują tak jak ja (np. żyją z ,,sezonu" nad morzem) i nie
chcą rejestrować się jako bezrobotni. Czy możnaby stworzyć dla nich możliwość dobrowolnego
opłacania drugiego nie trzeciego filaru w wysokości takiej jak np ,, za bezrobotnego płaci
państwo". Ja wole płacić za lekarza ,,prywatnie" (i płace), niż się rejestrować i stać w
kolejkach do urzędu po pieczątke. Myśle , że jest dużo osób które wybrałyby taką formę
ubezpieczenia. Myśle tu nie tylko o ,,sezonowcach" , ale też o ludziach którzy np. pół roku
pracują w WB, a pół roku są w Polsce. skomentuj
2007-02-10 14:34:57 | *.*.*.* | lesec79
Przepraszam , ale komentarz ,,wpadł " nie na ten topic, tylko stworzył nowy wątek. skomentuj
2007-02-08 00:59:14 | *.*.*.* | michal.gamrot
Pytanie do JH [5]
Jak według Pana, powinna wyglądać docelowo polska służba zdrowia? Poniżej przedstawiam mój
koncept. Z góry zaznaczam, że z ekonomią mam niewiele wspólnego. Może tylko to, że w tym
roku zamierzam zacząć studia ekonomiczne :)

Sprywatyzowałbym prawie wszystko, od osiedlowych przychodni począwszy, na wielkich
szpitalach skończywszy. Ludzie sami (jednak głównie z ubezpieczenia) opłacaliby koszta
swojego leczenia. Taki stan rzeczy zwiększyłby konkurencję na rynku usług medycznych, co
spowodowałoby według mnie wzrost jakości usług. Wolny rynek sam zrewidowałby potrzeby
pacjentów. Osobną kwestią, jest ratownictwo medyczne. Przy całkowitej prywatyzacji mogłoby
powstać w tym sektorze straszny chaos. Wydaję mi się, że ratownictwo medyczne powinno być
bezpłatne dla każdego obywatela RP. Dobrym rozwiązaniem byłoby pozostawienie tej kwestii
wojewodom, którzy podpisywaliby kontrakty na świadczenie tego typu usług z zainteresowanymi
firmami.

Oczywiście w obecnych warunkach polityczno-ekonomiczno taki system jest niemożliwy do
realizacji. Nie mam też wystarczającej wiedzy czy podobny do mojego system działa w
jakimkolwiek państwie. skomentuj
2007-02-09 10:33:19 | *.*.*.* | jerzy.hausner
Moja koncepcja jest bardziej "skomplikowana", ale prostych rozwiązań nie ma.



Wydaje się więc, że niezbędny jest kompleksowy program, który zdecydowanie, choć
stopniowo prowadziłby do wielofilarowego modelu finansowania świadczeń medycznych:

· I filar finansowany z budżetu obejmowałby ten segment opieki
zdrowotnej, który można nazwać „zdrowiem publicznym”: opieka nad matką i
dzieckiem, rozwój technologii medycznych, profilaktyka medyczna, publiczna edukacja
medyczna oraz ratownictwo medyczne;

· II filar finansowany z obowiązkowego i powszechnego publicznego
ubezpieczenia zdrowotnego obejmowałby podstawową opiekę zdrowotną, a dostępne w ramach
tego ubezpieczenia świadczenia ustalane byłyby w okresowo weryfikowanym „koszyku
gwarantowanych świadczeń”. W tym filarze mogłoby się pojawić dodatkowe
ubezpieczeni pielęgnacyjne, służące finansowaniu opieki nad osobami przewlekle chorymi
i niesamodzielnymi;

· III filar finansowany z dodatkowego dobrowolnego prywatnego
ubezpieczenia zdrowotnego obejmowałby świadczenia nie objęte dwoma publicznymi filarami
i ponadstandardowe;

· IV filar – finansowanie czysto komercyjne poprzez rynek.

jh skomentuj
2007-02-09 21:14:25 | *.*.*.* | michal.gamrot
Skoro proponowane przez pana ubezpieczenie miałoby być powszechne i obowiązkowe,
kto płaciłby za bezrobotnych? Co z ludźmi, którzy nie chcą płacić ubezpieczenia?
Jakkolwiek różnie możemy oceniać sens takiego postępowania, czy mamy prawo
nakazywać im płacenia pieniędzy na coś czegoś nie chcą?

Czy ubezpieczenie z II filara umożliwiałoby korzystanie ze świadczeń zawartych w
„koszyku świadczeń gwarantowanych” w prywatnych klinikach? Domyślam
się, że nie. Czy nie jest to zatem nieuczciwe wobec prywatnych praktyk lekarskich?


W sumie mógłbym się nawet zgodzić na takie rozwiązanie, oczywiście w zależności od
zawartości owego „koszyka świadczeń gwarantowanych”. Ale czy nie uważa
pan, że samo istnienie „koszyka” nie przyczyni się do wzrostu nadużyć?

Według mnie wolny rynek, któremu tak nie wierzy profesor Religia lepiej rozwiązałby
poruszone przeze mnie kwestie. Czy nie warto kwestii ubezpieczeń zostawić wyłącznie
prywatnym firmom?

mg :) skomentuj
2011-03-31 11:37:20 | *.*.*.* | pozew
Ubezpieczenia muszą być obowiązkowe. skomentuj
2007-02-09 23:10:00 | *.*.*.* | katonczyk
Wolny rynek... na pewno tak, pytanie o konkretne rozwiazania, m.in. takie,
jakie przedstawil prof. Hausner. Wszystko sprywatyzowac i zostawic samemu sobie
- wizja moze i kuszaca swoja prostota, ale oczywiscie nierealna w naszej
polskiej rzeczywistosci :) skomentuj
2007-02-09 15:53:23 | *.*.*.* | man13
Jaki, procentowy udział, w kosztach świadczonych usług, będzie mał ubezpieczyciel
działający w ramach obowiązkowego i powszechnego ubezpieczenia pacjenta. Jak Pan to
przewiduje w swej koncepcji? skomentuj
2007-02-05 22:24:52 | *.*.*.* | brocha
Pamiętam tamtą sytuację [1]
nawet platforma, która jest podobno partią liberałów była przeciw. Kiedy w końcu politycy
pójdą po rozum do głowy i zrozumieją, że szpital to przedsiębiorstwo, które nie może
istnieć w oderwaniu od ekonomicznej rzeczywistości? skomentuj
2007-02-06 10:43:51 | *.*.*.* | infolinka
Sytuację, z jaką borykała się służba zdrowia kilka lat temu, należy traktować jako coś
co miało miejsce i należy dołożyć wszelkich starań aby się nie powtarzała. W trakcie
zmian jakie przechodziła i nadal przechodzi nasza gospodarka, potknięcia w zarządzaniu
mają kosztowne następstwa. Służba zdrowia potrzebuje bardzo dobrej i odpowiedzialnej
kadry zarządzającej a nie kolejnych oddłużeń, które wejdą w nawyk i wciągną budżet w
pułapkę zadłużeniowo-oddłużeniową. Za kolejne oddłużenia w efekcie zapłacą podatnicy i
zabraknie na inne wydatki.
Jestem dobrej myśli. Ta zmiana musi udać :) skomentuj
2007-02-05 14:24:56 | *.*.*.* | man13
Re: Jeszcze o „Planie Religi” [1]
"Zaproponowałem wówczas systemowe rozwiązanie w postaci ustawy o pomocy publicznej i
restrukturyzacji publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Zakładała ona umorzenie lub
rozłożenie na raty zobowiązań publicznoprawnych; wprowadzenie kredytu pomostowego
umożliwiającego restrukturyzowanym zakładom opieki zdrowotnej wypłatę zobowiązań
pracowniczych i cywilnoprawnych oraz zmianę formy organizacyjno-prawnej zakładów opieki
zdrowotnej, polegającą na możliwości ich łączenia oraz przekształceniu w spółki
użyteczności publicznej, co oznaczało poddanie ich prawu upadłościowemu."
A CO Z TEGO WYSZŁO:
"Opór wobec mojej propozycji ujawnił się w parlamencie, i to we wszystkich klubach
parlamentarnych. W rezultacie przez wiele miesięcy sejmowa Komisja Zdrowia w praktyce
blokowała prace nad ustawą. Rej wodził poseł Piecha. Wymuszano w ten sposób na rządzie
kolejne ustępstwa, tak że w końcu ustawa została uchwalona w kształcie, który nie zapewniał
rzeczywistej i głębokiej restrukturyzacji. Odrzucono rozwiązania mające zapobiegać
ponownemu zadłużaniu się zakładów, takie jak: przekształcanie zoz-ów w spółki użyteczności
publicznej, objęcie ich prawem naprawczym i upadłościowym, wprowadzenie zasad jawności
gospodarki finansowej oraz możliwości łączenia zakładów."
Politycy najczęściej strażakami stają się na własne życzenie. Działania moralizatorskie,
jakie służą argumentacji niezrozumiałych, nierealnych bądź nieakceptowanych społecznie
pomysłów na rozwiązywanie publicznych problemów to choroba władzy wychowanej/ukształtowanej
na tradycjach z minionej epoki. Dobre rządzenie krajem to domena przywódców mających
poparcie społeczne w realizacji konkretnych przedsięwzięć.Czas wreszcie dostrzec potęge
obywatelskiego myślenia. skomentuj
2007-02-07 09:44:27 | *.*.*.* | jerzy.hausner
Mam wrażenie, że ci, którzy obok komentują moje propozycje i stanowisko to też
obywatele. A może się mylę i obywatelami są tylko Ci, którzy bezkrytycznie popierają
obecnie rządzących.



Nie zajmowałem się moralizatorstwem, lecz zgłaszalem konktretne propozycje rozwiązania
problemu, które oceniałem i nadal oceniam za ekonomicznie rozsądne i społecznie
uczciwe.



I mam wrażenie, że Ci którzy je zepchnęli na boczny tor są bardziej w poprzedniej epoce
niż ja.



jh skomentuj
2007-02-05 14:12:31 | *.*.*.* | michal.gamrot
Plan Religi [4]
Popieram działania Religi mające na celu częściowe oddłużenie szpitala. Ale należy zadać
sobie pytanie: co można zrobić, żeby uniknąć tego w przyszłości. Można pokusić się o
kolejne reformy służby zdrowia, ale czy nie warto ją sprywatyzować?

Państwowa służba zdrowia to socjalistyczny relikt. Na wolnym rynku nie ma ona racji bytu.
Pochłania tylko niezliczone fundusze, wzmagając jednocześnie przekonanie społeczeństwa, że
należy im się bezpłatna opieka medyczna. Efekt jest taki, że jakość leczenia w porównaniu
do prywatnych praktyk jest stosunkowo niska. Płace lekarzy są niskie. Pielęgniarki pracują
za śmieszne pieniądze. Możliwość pracy za większe pieniądze zagranicą sprawia, że co
bardziej zaradni wyjeżdżają, przez co drastycznie wydłuża się czas oczekiwania na wizytę u
specjalisty. Za kilka lat okaże się, że nie ma chętnych do pracy w państwowej służbie
zdrowia. Co wtedy zrobi rząd? skomentuj
2007-02-05 18:32:57 | *.*.*.* | katonczyk
Może w końcu ktoś uświadomi społeczeństwu, że nie ma czegoś takiego jak bezpłatna
służba zdrowia, bo każdy... o przepraszam, niektórzy na nią płacą... no tak. Niektórzy.
Takie tłumaczenie faktycznie może nie trafić do całej reszty. skomentuj
2007-02-05 14:31:53 | *.*.*.* | man13
Niczym Świety Mikołaj, zastosuje kolejny plan naprawczy. skomentuj
2007-02-07 19:48:44 | *.*.*.* | zenon ziembiewicz
Szpital to nie jest przedsiębiorstwo. Faktem jest, że nie powinien być oderwany od
realiów rynkowych, ale nie może być całkowicie sterowany przez niewidzialną rękę
rynku, bo może z tego wyniknąć sytuacja, że niektórych chorób nie będzie się
leczyć, bo będzie to mało ekonomiczne.

Bezpłatnej służby zdrowia nie ma, bo płacimy za nią w podatkach. Dlaczego, skoro
połowę roku pracujemy na wszelkiego rodzaju obciążenia, mam jeszcze płacić za każdą
usługę? skomentuj
2007-02-09 10:32:32 | *.*.*.* | jerzy.hausner
Nigdy nie proponowałem i nie proponuję obecnie, aby szpitale publiczne
przekształcić w normalne przedsiębiorstwa. Moja propozycja przewidywała formę
spółki użyteczności publicznej, z dominującym udziałem własności publicznej.
Taka spółka mogłaby upaść (w następstwie złego zarządzania), ale jej majątek i
aktywa przejąby inny podmiot publiczny. Zlikwidowana zostałaby zła organizacja,
ale wypełniane nadal byłyby określone usługi publiczne.



To słuszna obserwacja, że faktycznie za "bezpłatną" opiekę zdrowotną płacimy i
to coraz więcej. Sedno w tym, jaki wpływ mamy jako obywatele na wydatkowanie
tych pieniędzy i co otrzymujemy w zamian jako pacjenci. I o tym warto
dyskutować.

Dziękuję, za kolejną wymianę zdań,

jh skomentuj