O mnie
 
Polityk i ekonomista
 


Najnowsze komentarze
 
2014-03-29 23:07
poliwęglan do wpisu:
Wierząc w cuda
no i blog zakończony
 
2014-02-03 20:59
klimatyzacja do wpisu:
W gospodarce nic nie ginie
podstawa to dobrze wyciągać kasę z maluczkich
 
2014-02-03 20:58
klimatyzacja do wpisu:
Wierząc w cuda
cudów raczej nie będzie
 




 
Rok 2008
 

 
Rok 2007
 

 
Rok 2006
 


 Oceń wpis
   

Przeglądając swoje archiwum natknąłem się na opracowanie grupy ekspertów pod kierownictwem prof. Zbigniewa Religi, przygotowane w 2004 r. We wstępie autorzy, określiwszy się jako grupa niezależnych ekspertów, stwierdzili, że: „Prezentujemy różne sympatie polityczne, ale łączy nas jedno – chęć uporządkowania systemu opieki zdrowotnej w Polsce zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Działamy w trosce o zdrowie naszych obywateli, a nie w imię interesów jakiejkolwiek partii politycznej, ugrupowania czy biznesu”.

 

Rzeczowa analiza przedstawionych propozycji prowadzi do wniosku, że wszystkie (z wyłączeniem jednego – wdrożyć monitorowanie ordynacji lekarskiej oraz jakości udzielanych świadczeń) prowadzą do zwiększenia nakładów, natomiast żadna wprost nie odnosi się do kwestii kosztów i efektywności świadczeń medycznych.        

 

W Polsce od wielu lat toczy się spór o kierunek zmian systemu opieki zdrowotnej. Póki co jest on nierozstrzygalny również dlatego, że środowiska medyczne i ekonomiczne dzieli spojrzenie na źródła kryzysu oraz tryb postępowania naprawczego. Eksperci medyczni nacisk kładą na kwestię zasilania finansowego systemu. Dla nich w systemie jest za mało środków, w stosunku do przyjętego standardu świadczeń medycznych objętych obowiązkowym ubezpieczeniem, a z tego wynika permanentny deficyt.

 

Natomiast ekonomiści podkreślają, że takie rozumowanie abstrahuje od kwestii bodźców i kosztów, co oznacza, że nigdy żadne finansowanie nie okaże się wystarczające. Dlatego punktem wyjścia musi być kwestia efektywności i restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej. Wtedy ma sens rozważanie projekcji finansowej i zastanawianie się nad źródłem pokrycia ewentualnego deficytu, a także mechanizmem finansowym, który zapewni płynność i samofinansowanie systemu w długim okresie. Wybór społeczny i polityczny powinien rozstrzygać, które z dodatkowych możliwych źródeł finansowania powinno zostać uruchomione (współpłacenie przez pacjentów, dobrowolne doubezpieczenie, podwyższenie obowiązkowej składki, wyższe podatki i nakłady budżetowe, rynek itp.).

 

Jedna z propozycji „grupy prof. Religi” jest zdecydowanie popierana przez ekonomistów - wprowadzenie dobrowolnych ubezpieczeń dodatkowych. Tworzenie prywatnego filara ubezpieczeń zdrowotnych ma na celu przede wszystkim wykreowanie mechanizmu presji ubezpieczycieli i ubezpieczonych na funkcjonowanie zakładów opieki zdrowotnej. Presja ta jest warunkiem poprawy zarządzania, podniesienia standardu wykonywania świadczeń medycznych oraz eliminowania patologii, w tym łapówkarstwa.

 

Za szybkim wprowadzeniem w Polsce dodatkowego ubezpieczenia przemawia także żywiołowe rozwijanie się prywatnego systemu abonamentowego, poprzez który zagraniczne firmy przechwytują bogatych klientów, zapewniając im uprzywilejowany dostęp do świadczeń oferowanych także w systemie publicznym. Przy czym opłaty abonamentowe, nie mając charakteru składki ubezpieczeniowej, są uznawane za koszt uzyskania przychodu, co pozwala uniknąć opodatkowania.

 

Profesor Religa od kilkunastu miesięcy jest ministrem zdrowia i nie widać żadnej jego determinacji we wprowadzaniu dodatkowego ubezpieczenia. Przeciwnie, dyrektor departamentu, który opracował i przedstawił publicznie taką koncepcję (skąinąd bardzo ostrożną, by nie powiedzieć zachowawczą) stracił swoje stanowisko.

 

Może wyjaśnienie tkwi w tym, że inne cele „planu Religi” udaje się realizować i środków na opiekę zdrowotną jest coraz więcej. Również, bo wysoki wzrost gospodarczy prowadzi do wyraźnego wzrostu wpływów ze składki obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego. W 2006 r. były one o 1/3 większe niż w 1999 r., kiedy to ubezpieczenie wprowadzono.

 

Teraz możemy sobie zdrowo pogadać o „monitorowaniu ordynacji i jakości”.

2007-01-08 09:08
Ogólne Komentarze (13)

Komentarze

2007-03-01 19:39:25 | *.*.*.* | husarz
Re: Plan Religi [0]
Dawno temu słyszałem, że pieniądze powinny iść za pacjentem. Czy coś się w tym kierunku
robi??? Twierdzę, że w obecnym złodziejskim, lucyferycznym globalnym systemie nie jest to
możliwe. Możliwe będzie, kiedy zastosujemy nowy sprawiedliwy system, odkryty w 1918 roku
przez Douglasa, a nazwany Kredytem Społecznym.
Przygotowania do zainstalowania tego systemu już trwają.
Szczegóły na moim blogu; http://husarz33.bblog.pl/
Czekam na komentarze! skomentuj
2007-01-15 20:35:35 | *.*.*.* | jim
Re: Plan Religi [1]
Nie rozumiem, dlaczego przy okazji dyskusji o reformach służby zdrowia zupełnie pomija się
(chyba, że ja o tym nie wiem) rozdzielenie funkcji leczniczych od "socjalno- hotelowych"
podam przykład zwiazany z moja osobą : miałem dolegliwości ogólnie z kregosłupem, konieczne
było badanie tomograficzne. Jakie możliwości w ramach poradni specjalistycznej? Czekanie w
kolejce ok 5 miesięcy lub wykonanie w szpitalu, w tym jednak przypadku, aby NFZ mógł pokryc
koszt musiałem spędzić odpowiednią liczbę dni w szpitalu podnosząc tym samym koszt badania
o "wikt i opierunek". Oczywiście w tym nie ma logiki albo mówiąc dawnym jezykiem jest
"logika słuzby zdrowia" (patrz demokracja i demoracja sosjalistyczna). Takich przykładów
można mnożyć, napewno podając istotniejsze wadliwe elementy.
Obserwując sprawę reformy służby zdrowia niejako z boku, dochodzę do wniosku, że tak
naprawdę nikt z tych, którzy mogliby coś zrobic tak naprawdę nie jest tym zainteresowany.
Proszę zwrócić uwagę, iż za reformę nie biorą się fachowcy od zarządzania, tylko lekarze i
to o bardzo ustabilizowanej pozycji zawodowej a tym lekarzom, tak napradę źle się w tym
chorym systemie nie dzieje.
Na koniec jeszcze raz o managerach np obecny minister zdrowia - prof Religa nie wątpliwy
autorytet w sprawach kardiochirurgi i jak sadzę wielce dla jej rozwoju w Polsce zasłużony,
ale czy to jest wystarczającą rekomendacją. Oczywiście stanowisko ministra jest
stanowiskiem politycznym, ale chcąc przeprowadzić reformę konieczny jest na tym stanowisku
sprawny technokrata - manager, majacy spójna wizję i kompetencje. Należy wyjśc od tego kto
jest i powinien być zwiazany z pokrywaniem kosztów leczenia, utzrymania służby zdrowia
NFOZ, ZUS, ubezpieczyciel, pacjent może jeszcze budżet - kompetencje o których wspomniałem
muszą pozwolić na spięcie wszystkich tych elementów w spójny system, rozwijany w dalszym
etapie o roztrzygniecia szczegółowe.
Na koniec tytułem polemiki z "man13" opieka medyczna w zakresie placówek naukowych powinna
byc maksymalnie zredukowana. Sadzę, iż nic nie stoi na przeszkodzie takiej organizacji
leczenia zamknietego (szpitali) aby mogli w nich pod właściwa opieka praktykowac studenci
medycyny. Kliniki które na dziś, w ogromnej mierze są traktowane przez prowadzących jak
prywatne folwarki na pewno nie ułatwiaja mozliwości reformowania służby zdrowia. skomentuj
2007-01-18 20:36:35 | *.*.*.* | man13
Decentralizacja państwa w kwestii opieki medycznej mogła by przynieć ciekawe
rozwiązania nie tylko dla naszego kraju.Samo jednak reformowanie placówek medycznych w
obrębie placówek naukowych jest, moim zdaniem, przedwczesne. skomentuj
2007-01-10 14:31:25 | *.*.*.* | man13
Re: Plan Religi [1]
Jesli punktem wyjścia ma być kwestia efektywności i restrukturyzacji zakładów opieki
zdrowotnej. A wtedy mialo by sens rozważanie projekcji finansowej i zastanawianie się nad
źródłem pokrycia ewentualnego deficytu. Cala opieka medyczna powinna zostac zdominowana
przez placowki naukowe i umieszczona w ich labolatoriach. Pracownikow/lekarzy, proponowal
bym wciagnac na listy plac uniwersytetow ekonomicznych, ich doswiadczenie
organizacyjno/medyczne totalnie ignorowac a nadzorowanie systemu powierzyc adiunktom
ekonomii i niech sie dzieje wola nieba. skomentuj
2007-01-12 12:18:19 | *.*.*.* | jerzy.hausner
Szczerze mówiąc ani to mądre, ani dowcipne

jh skomentuj
2007-01-09 20:23:38 | *.*.*.* | zenon ziembiewicz
Re: Plan Religi [0]
A mi się jednak wydaje, że najzwyczajniej kasy jest za mało, chociaż i w organizacji służby
zdrowia do zrobienia jest wiele. Ale chyba zmiana zarządzania nie spowoduje, że lekarze
zaczną zarabiać przyzwoicie.

Kiedyś rozmawiałem z dentystą na temat usług "na fundusz zdrowia", jak powiedział mi, że za
wyrwanie zęba NFZ płaci 8 zł to zbaraniałem. Z czego to wynika?

PS. Panie Profesorze, dlaczego tak rzadko Pan pisze? skomentuj
2007-01-08 14:29:30 | *.*.*.* | man13
Re: Plan Religi [4]
Może wyjaśnienie tkwi w tym, że: "Po raz pierwszy prezes NFZ uznał, że Fundusz płaci za
świadczenia stomatologiczne ceny nie odpowiadające rzeczywistej wartości tych świadczeń, a
dojście do cen aktualnych na dzień 1 stycznia 2006 r. wymaga dynamiki wzrostu średnio ok.
260%. Ten fakt stwarza nową sytuację. Dzisiaj już nie można mówić, że nasze "wołanie" o
ceny rzeczywiste, to nasze nieuzasadnione żądania!" Cala tresc jest dostepna pod adresem
http://www.nil.org.pl/xml/nil/tematy/komisje/0609/stomat/notatka03
Osobiscie nie jestem zwolennikien dzialan ministra Religji. Nie zmienia to faktu ze
ekonomia jak i jej wyznawcy ekonomisci nie sa antidotum na rozwiazywaniem problemuw
spolecznych bez udzialu zainteresowanych. Jak wykazuje przyklad reformy opieki medycznej,
podejscie ekonomiczne zaowocowalo pogorszeniem jej jakosci i dostepnosci a emigracja
lekarzy i pielegniarek wpisala sie na trwale w nasze zycie. Co prawda jest to powod do
napisania kilku doktoratow z wspolczesnej polskiej ekonomii ale z pewnoscia nie daje powodu
do pochlebnych ocen wprowadzajacych ja jak i zarzadzajacych wprowadzonym systemem. skomentuj
2007-01-10 09:08:32 | *.*.*.* | jerzy.hausner
Reforma opieki zdrowotnej odbywała się pod dyktando zainteresowanych, czyli lekarzy.
Czy trzeba przypominać nazwiska kolejnych ministrrów zdrowia i pełnomocników rządu
odpowiedzialnych za tę reformę? Wszyscy jak jeden byli lekarzami (poza Marianem
Czakańskim, który był ministrem ze trzy miesiące, i wtedy kiedy i tak było "po
ptokach"). Byłem szefem doradców ekonomicznych rządu, kiedy reformę opracowywano i
forsowano. Byłem jej przeciwny, ale nie zdołałem tego zatrzymać. Przewidywalem, że
skończy się wielkim zadłużeniem.



Ekonomista nie rozumie pojęcia "cena rzeczywista". Natomiast rozumie, że system, który
akceptuje każde koszty musi się załamać, ewentualnie doprowadzi do załamania
finansowego państwa. Jeśli lekarze emigrują, to nie dlatego, że ekonomiści zgotowali im
taki los, ale dlatego, że działania "reformatorskie" uwzględniały niemalże wyłącznie
punkt widzenia (interesy) środowiska lekarskiego.



Przez wiele lat sądziłem, że najtrudniej w Polsce zrestrukturyzować górnictwo. Nie, o
wiele trudniej szpitale. A powyższy komentarz i jego "obiektywizm" poniekąd to
tłumaczy. skomentuj
2007-01-10 14:19:38 | *.*.*.* | man13
Nikt rozsadny nie odbiera dobrej woli lakarzom, ekonomistom jak i gornikom pracy w
dziele kreowania rzeczywistosci nas wszystkich otaczajacej. Od dawna wiadomo ze
dobrymi checiami w piekle wszystkie deptaki sa umoszczone a i konca budowy
nastepnych nie widac. Efekty pracy rzadu w ktorym Pan dzialal sa jakie sa i
........ to widac do dzis. Nie mam zamiary dyskredytowac osiagniec. Problem ktory
poruszam, a do ktorego nie odniosi sie Pana w wypowiedz, to: "Rozwiazywanie
problemuw spolecznych bez udzialu zainteresowanych", zarowno w tym rzadzie jak i
poprzednich. Dodam tylko ze warto pamietac iz byl Pan nie tylko ministrem finansow
ale i wicepremierem, a to z koleji popycha mnie do domagania sie glebszych analiz w
poruszanych kwestiach. skomentuj
2007-01-15 09:32:34 | *.*.*.* | jerzy.hausner
Nie wiem do jakich efektów działań poprzedniego rządu w sprawach gospodarczych
Pani/Pan się odnosi. Chętnie podyskutuję, ale chciałbym wiedzieć o czym.



Ministrem finansów nie byłem. Zaczynałem jako minister pracy i polityki
społecznej, a potem doszła gospodarka. Przez cały okres w rządzie byłem
przewodniczącym Komisji Trójstronnej. I generalnie miałem opinię człowieka
dialogu. Wielu moich kolegów zarzuca mi nawet, że prowadziłem dialog i debatę o
naprawianiu finansów, zamiast działać bez oglądania się na kogokolwiek.
Cokolwiek proponowałem, to zaczynałem od dialogu z zainteresowanymi. Często
jednak nawet jeśli rozmowa się odbywała, to porozumienia nie można było
osiągnąć. Wtedy podejmowałem działanie. Postępowałem zgodnie z zasadą
negocjować do upadłego, ale nie do upadłości. Czy zrobiłem wystarczająco wiele,
można zawsze dyskutować, ale nie sposób zarzucać mi braku inicjatywy i woli
dialogu. skomentuj
2007-01-18 20:24:35 | *.*.*.* | man13
Daleki jestem od dyskredytowania Pana osoby i osiągnięć. Jesli tak to
zostało odebrane to gorąco przepraszam. Problem który mnie interesuje to:
"Rozwiazywanie
problemuw spolecznych bez udzialu zainteresowanych". Problem opieki
zdrowatnej to nie tylko problem jej pracowników, pacjentów czy korporacji
farmaceutycznych lub polityków rozdających posady w firmach
ubezpieczeniowych. Ten problem dotyczy całego społeczeństwa polskiego i jako
taki powinien, w kwestii kierunku zmian systemu opieki zdrowotnej, odnieć
się do ich opinii i akceptacji. Podobnie bym oczekiwal w kwestii górnictwa,
rolnictwa czy ROZWOJU adnimistracji. skomentuj
2007-01-08 12:10:46 | *.*.*.* | szuwarek
Monitorowanie i jakość kadr [1]
Proponuję zajrzeć do komentarzy do wpisu "Stocznie na skraju" i zapoznać się, przynajmniej
pobieżnie, o aspektach monitorowania jakości, z tym że jakości kadr - i to tych najwyższych
- jakie to Pan Profesor prowadził w okresie swojego panowania w Ministerstwie Gospodarki.
Wprawdzie nie jest to monitorowanie jakości służby zdrowia, ale jakości kadry administracji
rządowej, co przekłada się bezpośrednio na efekty jej funkcjonowania.

Witold FIlipowicz
Warszawa
mifin@wp.pl skomentuj
2007-01-12 12:22:49 | *.*.*.* | jerzy.hausner
Zaglądnąłem. Nie ma tam niczego o kadrach w przemyśle stoczniowym a nawet o
kadrach ministerstwa gospodarki. Zajmuje się Pan tam sam kwestią dotyczącą
Urzędu Patentowego.

Najwyraźniej prowadzi Pan w tej sprawie krucjatę. Nie potrafię ocenić, czy
słuszną i uczciwą, czy nie. Nie rozumiem dlaczego mnie Pan do tego chce
wciągnąć. Twierdzi Pan, że sprawa zaczęła się w 2002 r. Do ministerstwa
gospodarki przyszedłem w 2003 r. Nie podejmowałem osobiście żadnych decyzji
dotyczących Urzędu Patentowego. Nie kojarzę w żadnym stopniu komentowanych
przez Pana faktów. Wątpię czy kiedykolwiek podpisywałem w tej sprawie jakieś
pismo. ale nie jestem w stanie tego sprawdzić. Sądzę więc, że niepotrzebnie
i niesłusznie wypowiada mi Pan tę wojnę.



z uszanowaniem,



jh skomentuj